mój profesor rządzi! siedzimy...
2012-01-15 17:35:01 - ID:#5753
<i> mój profesor rządzi! siedzimy na kolosie
<profek> idę zaparzyć sobie kawę, będę za 10 minut
<i> poszedł... wszyscy rżną jak leci, Mija 10 min, i podchodzi do drzwi
<profek> KHM KHMMM, wchodzę za 3,2,1
<i> podchodzi do studentki, która siedziała przy drzwiach
<profek> oj coś kiepsko wam idzie... ooo zapomniałem mleka, będę za 10min...
Źródło: http://www.kretyn.com/64192<profek> idę zaparzyć sobie kawę, będę za 10 minut
<i> poszedł... wszyscy rżną jak leci, Mija 10 min, i podchodzi do drzwi
<profek> KHM KHMMM, wchodzę za 3,2,1
<i> podchodzi do studentki, która siedziała przy drzwiach
<profek> oj coś kiepsko wam idzie... ooo zapomniałem mleka, będę za 10min...
Moja mama ma własną firmę. Pewnego wakacyjnego dnia zaproponowała, że weźmie mnie do pracy, pomogę jej itd. Zgodziłam się. Siedzimy przy biurku, mama dostała sms-a, odczytała go i powiedziała mi, że musi na chwilę wyjść do kolegi dwa pomieszczenia dalej, bo coś tam musi mu pomóc. Powiedziała, że kiedy przyjdzie klient, to mam mu kazać poczekać, ona wróci za jakiś kwadrans. OK, przyszedł klient, kazałam mu chwilę poczekać. Mija 20 minut, mamy nie ma, klient lekko zdenerwowany, idę więc po mamę. Wchodzę dwa pomieszczenia dalej i co widzę? Moją mamę, którą posuwa jej kolega... YAFUD
Rok temu przeprowadziłem się z rodziną do nowego mieszkania. Jako, że często w weekend chodzę na mocno zakrapiane imprezy to mimo wszystko mój GPS w głowie zawsze doprowadzał mnie do domu nawet jak nie widziałem na oczy. Otóż ostatnio mnie zawiódł (a może i nie) ponieważ o 4 nad ranem wchodząc do bloku nie mogłem dostać się do mieszkania. Po waleniach i dzwonieniu przez dobre 10 min usłyszałem przez drzwi "Zaraz wezwę policję !" Jakież, było moje zdziwienie, że ktoś z rodziny chcę mnie poszczuć policją. I nagle uświadomiłem sobie, że przeprowadziłem się 2 dni temu. Nie sądziłem, że człowiek mocno pijany potrafi tak szybko uciekać. YAFUD
<i> na środku sali wykładowej stoi stolik a na nim pusty słoik, wykładowca wsypuje do niego kamienie
<wykładowca> czy słoik jest pełny?
<studenci> taak!
<wykładowca> otóż nie
<i> wsypuje do połowy piasek
<wykładowca> czy teraz słoik jest pełny?
<studenci> taak!
<wykładowca> mylicie się
<i> wsypuje piasek do całego słoika
<wykładowca> no, teraz słoik jest pełny
<i> wstaje student i wrzeszczy:
<student> pan się myli!
<i> podchodzi do stolika, wyjmuje piwo i wlewa do słoika, a piwo wsiąka w piasek
<student> wie profesor jaki z tego morał? na piwo zawsze znajdzie się miejsce!
<wykładowca> czy słoik jest pełny?
<studenci> taak!
<wykładowca> otóż nie
<i> wsypuje do połowy piasek
<wykładowca> czy teraz słoik jest pełny?
<studenci> taak!
<wykładowca> mylicie się
<i> wsypuje piasek do całego słoika
<wykładowca> no, teraz słoik jest pełny
<i> wstaje student i wrzeszczy:
<student> pan się myli!
<i> podchodzi do stolika, wyjmuje piwo i wlewa do słoika, a piwo wsiąka w piasek
<student> wie profesor jaki z tego morał? na piwo zawsze znajdzie się miejsce!
Spotkałam ostatnio swojego dawnego sąsiada z którym się przyjaźniłam wiele lat, a że nie widzieliśmy się parę lat, zaprosił mnie do siebie na kawę. Siedzimy, gawędzimy aż tu nagle słychać klucz w drzwiach. Chłopak zerwał się wystraszony, powiedział, że to jego narzeczona i zaczął mi podawać moje rzeczy, mówiąc, że muszę wyjść szybko przez ogród. Myślałam, że żartuje. Nie żartował... YAFUD.
Wracaliśmy pociągiem ze studenckiego wyjazdu. Pociąg był oczywiście pełny, więc nie siedzieliśmy razem, tylko grupa się rozproszyła. Ja i mój chłopak trafiliśmy do przedziału ze starszymi osobami wracającymi z sanatorium, wśród nich znalazła się moja dawna nauczycielka. Umilamy sobie drogę konwersacją z seniorami, robimy dobre wrażenie, jaka to dziś młodzież kulturalna, dobrze wychowana i obyta... i w tym momencie otwierają się drzwi przedziału i wpada nasz kumpel z flachą podejrzanego płynu i pytaniem "Jak się wam, k*, jedzie? Chcecie trochę mózgojeba?".

