Byłam kiedyś na rejsie. Dobiliśmy...
2012-01-16 18:06:01 - ID:#5743
Byłam kiedyś na rejsie. Dobiliśmy do portu, którego zupełnie nie znałam. Szybko sklarowaliśmy pokład i poszliśmy poznawać miasteczko. Tego wieczoru piwo się lało w ilościach zbliżonych do hurtowych. W pewnym momencie uznałam, że mam dość i wracam na jacht. Wzięłam klucze i dzielnie pomaszerowałam w stronę portu. Zgubiłam się oczywiście po drodze. Byłam coraz bardziej zdesperowana, ciągle trafiałam w te same uliczki. W końcu zobaczyłam port... ale dzieliło mnie od niego ogrodzenie. Nie można było go obejść - musiałabym się cofnąć drogą, którą przyszłam i wejść w inną uliczkę. Mój przytłumiony procentami zmysł orientacji podpowiadał mi, że jeśli zawrócę, to już na pewno nie znajdę właściwej drogi... a port był tak blisko... tylko to ogrodzenie... Wdrapałam się więc na nie radośnie, usiadłam tyłkiem na szczycie i zeskoczyłam! Niestety spodnie na pośladkach zaczepiły się o drut i gdy ja spadałam w dół po właściwej już stronie ogrodzenia - materiał ze spodni na obu półdupkach został za mną i powiewał na wietrze... Powlokłam się na jacht z rozpaczliwie gołym tyłkiem i smutną świadomością, że nie wzięłam (na weekendowy skądinąd rejsik) żadnych zapasowych spodni.
Oj, ileż radości sprawiłam następnego dnia całej załodze! YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/10420/Ostatnio jechałam wąską, jednokierunkową uliczką. Przede mną jechał duży srebrny samochód, który nie dość, że jechał bardzo wolno, to potem na wylocie na drogę główną robił jakieś dziwne rzeczy, zatrzymywał się, cofał, podjeżdżał. Byłam zdenerwowana i mocno spóźniona na ważne spotkanie, a nie mogłam go wyprzedzić, więc wkurzona wysiadłam z samochodu, podeszłam do kierowcy i zaczęłam wyzywać go od debili, nieuków itp. Jak się okazało, był to nieoznakowany radiowóz policyjny, który ustawiał się na patrol. Zgadnijcie kogo pierwsze skontrolowali... YAFUD
Hemoroidy to uciążliwa sprawa. Kto się leczył, ten wie. Mnie również dotyczył ten problem. Pewnego razu, wracając wieczorem do domu, poczułem nieodpartą potrzebę wytarcia tyłka chusteczką. Czmychnąłem więc do pobliskiego parku. Było ciemno, wszystko słabo widoczne. Stanąłem w miejscu, wyciągnąłem chusteczki. Bardzo powoli i dokładnie rozejrzałem się, upewniając, się, że nikogo nie ma w pobliżu. Rozpiąłem pasek i rozluźniając spodnie, wytarłem tyłek, spojrzałem na chusteczkę, wyrzuciłem ją. Wziąłem drugą i wszystko powtórzyłem. Głęboki wydech, ufff i zdecydowana ulga na twarzy. Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłem może 10 metrów ode mnie siedzącą na ławce parę, która w szoku, bez słowa obserwowała całe zajście. Bez najmniejszego grymasu na twarzy odszedłem, nie mogąc przestać się śmiać przez najbliższą godzinę. YAFUD
Godzina 5:00 rano, czekam na pociąg. Ludzie na peronie dziwnie się do mnie uśmiechają, no ale nic wsiadam, do pociągu. W nim bardzo dużo ludzi jadących do pracy, więc musiałem podróżować stojąc, opierając się o ścianę. Podczas podróży również spotkało mnie kilka "szyderczych" uśmieszków. W pewnym momencie opierając się o ścianę, zaczęło mnie coś uwierać, patrzę a do tyłu spodni mam przyczepioną kostkę sedesową. Pewnie zapytacie jak? Kończąc poranną potrzebę musiałem jakoś zahaczyć o kostkę spodniami. Już teraz wiem, dlaczego ludzie się tak uśmiechali... A żeby tego było mało, w autobusie, na który się spieszyłem nie było już miejsc, kierowca nie chciał mnie wziąć jako pasażera stojącego, chociaż Panią przede mną wziął, a na pytanie czemu nie chce mnie wziąć, odpowiedział: "No nie"... YAFUD
Bardziej pechowego rozpoczęcia dnia już dawno nie miałem. Wstałem sobie kulturalnie o 6.50, zjadłem, ogarnąłem tyłek, itp., itd. i wyjechałem (trochę za późno) na uczelnię jakby nigdy nic, aż tu nagle pierdut! W połowie drogi zaskoczył mnie korek, który jednak po kilkuset metrach się skończył, a ja miałem cały lewy pas pusty tylko dla siebie. Jako że nie lubię, kiedy ktoś mi siedzi na tyłku, dałem po gazie i jak tylko zobaczyłem miśki na poboczu, raptownie zacząłem hamować, tyle że radarem zostałem zestrzelony dużo wcześniej, jak jeszcze ich nie widziałem przy 130km/h. Zostałem zatrzymany, mimo że już byłem spóźniony na wykłady, lecz trafił mi się ludzki policjant i zamiast 500 dostałem 200 zł mandatu. Z powodu świąt wielkanocnych wykłady były przesunięte o tydzień... YAFUD

