Stałem w tramwaju i czytałem ulotkę...
2012-01-09 10:06:01 - ID:#5667
Stałem w tramwaju i czytałem ulotkę ostrzegającą przed złodziejami. Po pilnym przeczytaniu byłem pewien, że już nigdy nie dam się okraść, jednak kiedy czytałem ktoś ukradł mi portfel. YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/13268/Zawsze brałam ulotki od biednych, dorabiających studentów. W końcu co mi zależy... W ostatni weekend na zakupach, kiedy zebrałam już spory stosik, w moim kierunku niepozorny chłopak kieruje kolejną. Wyciągam rękę, żeby ją wziąć, ulotka dostaje się między moje palce a chłopak nagle, nie wiadomo czemu, wykonuje dziwny ruch ręką w dół. Ulotka rozcięła mi boleśnie i głęboko skórę między palcami. Założyli mi jeden szew. Pozdrawiam wszystkich ulotkarzy, od których nigdy już nie wezmę żadnej ulotki. YAFUD
Jestem w ciąży. Wczoraj po pracy poszłam na zakupy do galerii handlowej. Akurat stanęłam sobie przy ścianie między jednym sklepem a drugim żeby przeczytać SMSa, gdy nagle przed oczami mignął mi jakiś facet. Ktoś krzyknął że to złodziej. W moją stronę przez środek korytarza zaczął biec facet z ochrony, który nagle odbił w lewo (by ominąć grupkę dziewczyn) tak niefortunnie, że uderzył mnie ręką w brzuch. Poczułam koszmarny ból, więc wiedziałam, że muszę pojechać na pogotowie ( tym bardziej, że pół godziny później zauważyłam plamienie). Lekarz po badaniu powiedział, że dziecku nic nie jest, ale wystarczyłoby dosłownie kilka centymetrów niżej, by stała mu się krzywda. YAFUD
Kolega od dłuższego czasu nie jeździł swoim autem, które spokojnie stało sobie pod blokiem. Pewnego dnia odkrył, że ktoś rozbił mu szybę i ukradł radio. W swojej naiwności wezwał policję. Policjanci przyjechali, rzucili okiem na rozbitą szybę i poprosili o ubezpieczenie. Skończyło się 2 tygodnie wcześniej. Sprawców kradzieży nie wykryto, kolega nie odzyskał radia, zapłacił za to wysoki mandat za brak OC. YAFUD
Nigdy nie wierzyłem w opowieści o wrednych moherowych beretach i uważałem, że niektórzy są nadto wrażliwi na uwagi starszych osób. Aż do dzisiaj. Dzień jak co dzień, wyszedłem z uczelni w Krakowie, wsiadam do tramwaju, linia 51, przystanek Politechnika. Wsiada masa ludzi, w tym jeden starszy pan około 90 lat, bardzo sympatycznie wyglądający. Ustąpiłem mu miejsca, jako, że jestem jako tako wychowany. Stanąłem sobie przy drzwiach. Trochę dalej, gdzieś w okolicach Placu Bohaterów Getta wysiada mnóstwo ludzi, nagle, ktoś mnie odepchnął tak, że mało się nie przewróciłem. Patrzę, to ten sam starszy pan, któremu ustąpiłem miejsca. Uznałem, że mogło mu się zakręcić w głowie. Powiedziałem grzecznie, że nic się nie stało. W odpowiedzi usłyszałem: "spier***j je***y gnoju" i dostałem na pamiątkę zgniecioną puszką. YAFUD
Swego czasu w miesięczniku "Detektyw" była taka rubryka, pt. "Oficer MO opowiada" - tak albo jakoś podobnie się nazywała. W każdym razie jest tam historia, którą tu przytaczam z pamięci. Otóż nocą, w pewnej wsi złodzieje okradli sklep. Rankiem przyjechała na miejsce (wtedy jeszcze) Milicja, dokonała oględzin, zrobiła, co miała zrobić, a kiedy już chciała wracać, okazało się, że zepsuł się radiowóz. Chcąc nie chcąc, milicjanci musieli wracać pieszo. Było lato, skwar niemiłosierny. Pies, który im towarzyszył szedł ze zwieszoną głową i z wywieszonym językiem. Po przejściu sporego kawałka drogi, milicjanci postanowili wejść do jakiegoś domu i poprosić o szklankę wody. Wchodzą na podwórko, a tam z chałupy wychodzi chłop z rękami do góry i mówi: "Panowie, to ja już wszystko powiem, jak to było". I złożył szczegółowe zeznanie, jak to nocą, ze szwagrem obrobili sklep. I na koniec chłop mówi tak: "Tylko powiedzcie mi, panowie, jak to jest... Pies was przyprowadził drogą, a myśmy przecież uciekali polami." YAFUD

