Wyślij sms z innego numeru!
Zarabiaj z wyświetleń reklam

Dzisiaj byłam z koleżanką na mieście....

2011-12-18 14:19:01 - ID:#5479
Dzisiaj byłam z koleżanką na mieście. Bardzo chciało mi się siku, a że byłyśmy niedaleko jej domu to do niego poszłyśmy żebym mogła skorzystać z toalety. Już nie mogłam wytrzymać i do toalety wbiegłam rozpinając spodnie. Pech chciał, że poślizgnęłam się na dywaniku. Upadałam na ziemię, obsikując przy tym ściany, podłogę, dywanik i moje jasne spodnie na których widać każdą plamkę wody. Szybko wzięłam papier i zaczęłam wycierać mocz ze ścian i całej reszty. Koleżanka jest bardzo opiekuńcza i weszła szybko do toalety. Zobaczyła obsikany pokój i mnie z gołym tyłkiem wycierającą pobojowisko. YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/11152/


Wraz z mężem jesteśmy po ślubie od 5 lat... Niestety ostatnio stracił prace i strasznie się załamał. Po tygodniu męczenia się z nim przeszło. Gdy wyszłam z toalety po spuszczeniu wody mąż wbiegł do łazienki krzycząc, że mamy nie spuszczać wody, bo musimy oszczędzać... YAFUD
Dziś wypadał mój "dyżur" z dziećmi, więc tradycyjnie rano zabawa z moim 19miesięcznym synkiem. Oczywiście mały nie omieszkał zrobić porannej duuużej kupy w pampersa. Więc papier toaletowy poszedł w ruch i ogarniałem ten "armagedon". Mały ma również katar i w pewnym momencie kichnął i zawartość noska zwisała sobie beztrosko. Czym prędzej złapałem papier i wytarłem mu nosek. Po chwili okazało się, że z roztargnienia wytarłem mu nosek papierem, którym przed chwilą wycierałem mu inną część ciała. YAFUD
Dzisiaj, w Burger King, musiałem iść do toalety. Niestety nie zauważyłem, że pod deską klozetową są dwie paczki ketchupu i gdy usiadłem - wybuchły zalewając mi spodnie. YAFUD
Pracuję w kancelarii prawnej jako konsultantka. Ostatnio zostałam wezwana na dywanik do prezesa... Przerażona, co też mogłam nabroić udałam się do niego. Dostałam reprymendę za... zbyt energiczny krok. Bo przecież kancelaria to poważne miejsce i powinno chodzić się dostojnie. Myślę nad zmianą pracy. YAFUD
Byłam kiedyś na rejsie. Dobiliśmy do portu, którego zupełnie nie znałam. Szybko sklarowaliśmy pokład i poszliśmy poznawać miasteczko. Tego wieczoru piwo się lało w ilościach zbliżonych do hurtowych. W pewnym momencie uznałam, że mam dość i wracam na jacht. Wzięłam klucze i dzielnie pomaszerowałam w stronę portu. Zgubiłam się oczywiście po drodze. Byłam coraz bardziej zdesperowana, ciągle trafiałam w te same uliczki. W końcu zobaczyłam port... ale dzieliło mnie od niego ogrodzenie. Nie można było go obejść - musiałabym się cofnąć drogą, którą przyszłam i wejść w inną uliczkę. Mój przytłumiony procentami zmysł orientacji podpowiadał mi, że jeśli zawrócę, to już na pewno nie znajdę właściwej drogi... a port był tak blisko... tylko to ogrodzenie... Wdrapałam się więc na nie radośnie, usiadłam tyłkiem na szczycie i zeskoczyłam! Niestety spodnie na pośladkach zaczepiły się o drut i gdy ja spadałam w dół po właściwej już stronie ogrodzenia - materiał ze spodni na obu półdupkach został za mną i powiewał na wietrze... Powlokłam się na jacht z rozpaczliwie gołym tyłkiem i smutną świadomością, że nie wzięłam (na weekendowy skądinąd rejsik) żadnych zapasowych spodni. Oj, ileż radości sprawiłam następnego dnia całej załodze! YAFUD