<kazak77> wracam ostatnio od
2011-11-08 20:25:52 - ID:#5144
<kazak77> wracam ostatnio od kumpla, w połowie drogi podchodzi do mnie jakiś koleś
<kazak77> nie dość że napity, to "lekko" czuć że ujarany
<kazak77> i trochę niewyraźnie, ale całkiem poważnie pyta
<kazak77> "przepraszam, gdzie tu jest najbliższy teleport?"
Źródło: http://bash.org.pl/2695243<kazak77> nie dość że napity, to "lekko" czuć że ujarany
<kazak77> i trochę niewyraźnie, ale całkiem poważnie pyta
<kazak77> "przepraszam, gdzie tu jest najbliższy teleport?"
Mieszkam w pewnym dość dużym mieście, a właściwie na jego obrzeżach. Ostatnio odwiedził mnie kumpel z drugiego końca miasta. Trochę pograliśmy na kompie, trochę na podwórku w piłkę. Wieczorem poszliśmy po chipsy do marketu na osiedlu. Wchodząc ujrzeliśmy człowieka kupującego prezerwatywy. Nie zwróciłbym na to większej uwagi, gdyby nie mina mojego kolegi. Gapił się jak jakiś dzieciak, który nigdy o antykoncepcji nie słyszał. Po chwili się przekonałem, dlaczego był taki zdziwiony. A przekonałem się, ponieważ przywitał się z tym mężczyzną słowami: "Szczęść Boże". Dla owego księdza YAFUD
Wracałam ostatnio ze szoły. Kiedy byłam na przejściu dla pieszych jakiś koleś na mnie zatrąbił wiec krzyknęłam "Na ch*j trąbisz Ty debilu?!" Koleś otworzył szybę i powiedział: "Porozmawiamy sobie w szkole Justysiu..." To był mój wychowawca. YAFUD
Byłem w wakacje na mazurach, dowiedziałem się przez telefon, że koniec internetowej rekrutacji na studia, wypada tydzień wcześniej niż myślałem. Staliśmy akurat w trzcinach więc popłynąłem wpław przez jezioro do hotelu na przeciwko spytać czy mają internet. Okazało się, że mają awarię i wysłali mnie do następnego hotelu pół kilometra dalej. Kiedy szedłem drogą samochód pełen zakonnic zatrzymał się i zostałem zapytany o drogę do najbliższego miasta. Zakonnice z radością zaproponowały mi podwózkę gdyż tam na pewno jest kafejka internetowa. Kafejka jak i połowa sklepów była zamknięta. Zaczął padać deszcz. W jedynym otwartym monopolowym pozwolono mi skorzystać z internetu. Tam dopiero okazało się, że nie pamiętam numeru dowodu, nie mam ze sobą portfela ani komórki, a rodzice pozmieniali ostatnio numery telefonów, wiec nawet ze sklepu nie miałem jak zadzwonić. Wracałem pieszo 15km. YAFUD
W firmie, w której pracuję, od dłuższego czasu grasuje "złodziej obiadów". Wystarczy schować jedzenie do ogólnodostępnej lodówki, wyjść na godzinkę,by wracając ujrzeć pusty pojemnik. Już nie raz padłem jego ofiarą. Ostatnio zrobiłem sobie wielką porcję gyrosa i przez kilka dni z rzędu zajadałem się w pracy. Pewnego dnia w lodówce, zamiast mojej potrawy, znalazłem wyczyszczony półmisek. Z kumplem z roboty uznaliśmy, że trzeba coś z tym zrobić. Ten następnego dnia wpadł na genialny pomysł i kupił płyn na przeczyszczenie. Dodaliśmy trochę do gyrosa i zostawiliśmy potrawę jak gdyby nigdy nic w kuchni. Chwilę później dostaliśmy wezwanie do banku (awaria systemu - jesteśmy informatykami). Zapowiadała się grubsza robota, więc w drodze zadzwoniłem do dziewczyny (pracuje w tej samej firmie) i poinformowałem, że prawdopodobnie wrócę do biura dopiero przed 16. Biedna dziewoja uznała, że może zjeść moją porcję obiadu, skoro mnie nie będzie przez cały dzień... Do dzisiaj nie wie dlaczego tak "zaszkodził" jej mój gyros... YAFUD
Postanowiłam przeprosić się ze swoim rowerem i codziennie późnym popołudniem urządzałam sobie rowerową wycieczkę. Znalazłam fajną drogę po okolicy której dokładnie nie znam. W drodze powrotnej, gdy już było ciemno mijałam jakiś nowy dom w którym już mieszkali ludzie. Ganek domu był lekko oświetlony lampą. Zawsze gdy jechałam ktoś koło tego ganku stał i z uprzejmości mówiłam głośne "dzień dobry". Trochę mnie to dziwiło ale nie zaprzątałam sobie tym głowy. Dopiero niedawno miałam okazję jechać tamtą trasą za widna i okazało się, że od ponad miesiąca z uporem maniaka witałam się z drzewkiem - tują, licząc, że pewnego dnia mi coś odpowie. YAFUD

