<ar> chwilę temu był u mnie w pokoju współlokator i
2011-10-20 19:11:31 - ID:#4991
<ar> chwilę temu był u mnie w pokoju współlokator i mówił, że moje słuchawki całkiem nieźle słychać u niego w pokoju
Źródło: http://bash.org.pl/1842243Mieszkam w akademiku. W każdym pokoju jest telefon z numerem wewnętrznym, więc można dzwonić między sobą za darmo. Od dłuższego czasu dostawałyśmy ze współlokatorkami głupie telefony, więc postanowiłyśmy również robić sobie jaja z upierdliwców odbierając słowami "Tu zakład pogrzebowy Charon" itp. Kiedy po raz kolejny tego dnia zadzwonił telefon, podniosłam słuchawkę i seksownym głosem powiedziałam: "Tu Roskoszna Rita, słucham?". Po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos: "Dzień dobry, z tej strony kierownik domu studenta xxxxx". Nie, to nie był kolejny żart. YAFUD
Kilka dni temu dostałam zawiadomienie, że mam stawić się do kierownika akademika. Okazało się, że moje współlokatorki, z którymi mieszkałam w ubiegłym roku akademickim, zostawiły całą LISTĘ rzeczy, które sprawiają, że nie dadzą rady ze mną mieszkać. Współlokatorki nigdy nie mówiły, że coś im nie gra. Nawet proponowały wynająć wspólnie mieszkanie. W tym tygodniu mam się przeprowadzić. YAFUD
Mój współlokator jest bardzo "oszczędny". Pożycza co się da. Nie miałem nic przeciwko temu, że używał mojego żelu pod prysznic, czy pożyczał ode mnie pastę do zębów. Przegiął kiedy okazało się, że na szczoteczce do zębów też oszczędza - tak, pożyczał moją. YAFUD
Jestem w kole strzeleckim. Nie chwaląc się, strzelam całkiem nieźle. Trener postanowił wystawić mnie w najbardziej prestiżowych lokalnych zawodach. Przygotowywałam się cztery lata, więc postanowiłam dać z siebie wszystko. Na stanowisku strzeleckim układałam się 20 minut, sprawdzałam naboje i ustawienie broni. Gdy padła komenda start, załadowałam broń, skupiłam się i strzeliłam. Pech chciał, iż za moją tarczą schronił się cudowny, piękny ptak, będący pod ochroną. Zostałam zdyskwalifikowana i dostałam pokaźny mandat. YAFUD
Akademik.Obrona pracy magisterskiej koleżanki. Wróciłam z zajęć ok.17. i od razu świeżo upieczona pani magister zgarnęła mnie na wielkie oblewanie. Jako że zaczęłam pić na pusty żołądek, o godzinie 20.00 słodko już spałam. Pech chciał, że o 22.00 dzwoniła do mnie mama. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
(...)
- No mamo, idę zaraz na uczelnię.
- Cooo?
- Muszę załatwić parę rzeczy, no i zajęcia mam przecież
- Co Ty mówisz?!
W tym czasie moja współlokatorka mówi mi, że jest 10. i mam się ogarnąć. Ja słysząc, że jest 10.00 powiedziałam do mamy, że muszę kończyć bo zaraz mam busa na uczelnię. Mama po raz kolejny pyta, o co mi chodzi. Dopiero niezastąpiona współlokatorka uświadomiła mi, że owszem, jest 10.ale wieczorem. Rzecz jasna całą sytuację starałam się obrócić w żart, jednak mama zorientowała się, że jestem nieźle wstawiona i po powrocie do domu usłyszałam tylko, że akademik to zło, a ja poza piciem i imprezami nie robię nic. YAFUD

