Wracałam przez pola z przystanku...
2011-09-03 19:33:02 - ID:#4598
Wracałam przez pola z przystanku do domu. Pogoda pod psem, straszna ulewa. Po wejściu do domu zorientowałam się, że nie mam komórki. Postanowiłam wrócić tą samą drogą. Znalazłam ją w kałuży. Telefon jakimś cudem jeszcze działał. Cała przemoczona, ale szczęśliwa, wracałam z powrotem. Poślizgnęłam się na schodach przed domem. Roztrzaskałam komórkę w drobny mak, rozcięłam brodę i rozbiłam okulary. YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/9263/Kilka tygodni temu robiłem zakupy w aptece. Po podejściu do kasy i skasowaniu produktów podałem stuzłotowy banknot. Pani przy kasie nie miała wydać i poprosiła o drobne. Nie noszę ich w portfelu tylko zwykle luźno w kieszeni spodni. Wygrzebałem garść drobnych i pokazałem kasjerce, aby sobie wybrała ile potrzebuje. Jakimś jednak cudem (kieszeń nie była dziurawa) na monetach znalazł się zakręcony krótki włos łonowy, który kasjerka natychmiast zauważyła. Oczywiście nie dałem tych drobnych i jakoś nagle znalazła się reszta ze stu złotych. Dawno nie było mi tak wstyd. YAFUD
Ostatnio miałem masę spraw na głowie związanych ze zbliżającymi się zmianami w domu. Przez tydzień sypiałem maksymalnie po 2-3 godziny na dobę. Jako taką przytomność utrzymywałem dzięki energy drinkom. Kiedy organizm już nie wytrzymywał postanowiłem się zdrzemnąć na kilka godzin. Obok łóżka zostawiłem komórkę bo czekałem na bardzo ważny telefon. Spałem jak zabity i obudziłem się dopiero po 17 godzinach. Komórka leżała roztrzaskana na podłodze. Przespałem poród mojej żony, mam śliczną córeczkę, byłem w trzeciej dziesiątce pierwszych osób, które ją zobaczyły - pomiędzy sąsiadką teściowej, a znajomą panią ze spożywczaka obok szpitala. YAFUD
Podczas walki na treningu Judo z przeciwnkiem lżejszym o 20 kg i posiadającym niższy stopień, poślizgnąłem się na kałuży czyjegoś potu i wykręciłem kolano w sposób całkowicie dyskwalifikujący mnie z dalszego uprawiania sportów walki. YAFUD
Rano, jak zwykle w niedoczasie, spieszę się do pracy. Bo trzeba z domu wyprawić (z kanapkami, szalikami, zeszytami, dokumentami itd.) dzieci i męża, a potem jak najszybciej samą siebie doprowadzić do użyteczności publicznej (patrz: elegancji biurowej). Przed wyjściem jeszcze pomyśleć o obiedzie dla wszystkich, aby po powrocie jak najszybciej nakarmić wygłodniałą gromadkę. Ale już ogarnęłam wszystko, jestem gotowa do wyjścia, tylko... gdzie moje okularki. Jestem krótkowidzem, wprawdzie z małą wada wzroku, ale samochodu bez okularków poprowadzić nie mogę. No więc szukam moich ulubionych, w jednym pokoju, w drugim, w łazience, w kuchni, znowu w pokoju... Nie ma nigdzie, a czas ucieka. Wyciągam więc jakieś stare, brzydkie, niemodne i do niczego mi niepasujące oprawki i cała nieszczęśliwa (czekają mnie dwa ważne spotkania biznesowe) gnam do roboty. Mijają dwa dni, a ukochanych okularków nigdzie nie ma. Az kolejnego dnia rano powtórzona sytuacja: ranek, pospiech, rodzina wyprawiona, myślę o obiedzie, otwieram zamrażalnik, aby wyjąć jakieś kotlety, co by się do popołudnia rozmroziły, a tam... moje biedne okularki! Po prostu mechanicznie zdjęłam je z nosa i bezwiednie odłożyłam do zamrażalnika, gdy dwa dni wcześniej wyjmowałam gołąbki na obiad! Mam bowiem brzydki zwyczaj zdejmowania okularów z nosa, gdy coś robię, i odkładania ich tam, gdzie aktualnie się znajduję.... YAFUD
Pewnego dnia, gdy wychodziłam z domu, strasznie mi się spieszyło, a do tego rozmawiałam przez komórkę. Ciężko było, ale jakoś założyłam kurtkę, szalik, buty. Zamykam drzwi do mieszkania, upewniam się, że zamknięte i idę korytarzem do wyjścia dalej plotkując z koleżanką przez komórkę. Wtedy w głowie pojawiła mi się myśl, że zapomniałam telefonu, więc wracam się, otwieram mieszkanie, szukam go wszędzie, ale nigdzie nie mogę znaleźć. Zawsze w takich sytuacjach proszę kogoś, aby do mnie zadzwonił, bo łatwiej zlokalizować zgubę. Tak, poprosiłam koleżankę o zadzwonienie na moją komórkę, na którą właśnie dzwoniła. YAFUD

