Pewnego dnia szłam do pracy, dzień...
2011-09-02 19:51:01 - ID:#4592
Pewnego dnia szłam do pracy, dzień wcześniej trochę imprezowałam i byłam dosyć rozkojarzona. Zauważyłam na wystawie śliczną sukienkę, a że miałam trochę czasu weszłam ją przymierzyć. Niestety S nie pasowała a XS nie było, więc zrezygnowana odwiesiłam ją na wieszak, chwyciłam torebkę i wyszłam z przymierzalni... I wtedy zdałam sobie sprawę, że zapomniałam założyć swojej sukienki i stałam w samej bieliźnie przed zdziwionymi klientami i sprzedawcą. YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/9282/Dzisiaj zdawałam egzamin na prawo jazdy. Byłam trochę zestresowana ale pod koniec jazdy rozluźniłam się i pogadałam z egzaminatorem. Nagle usłyszałam sygnał SMS mojej komórki i odruchowo wyciągnęłam ją. Nie zdałam. Jak się później okazało mój chłopak napisał mi wiadomość: "Trzymam za Ciebie kciuki kochanie i wiem że zdasz" YAFUD
Dzisiaj robiłam porządki w szafie, znalazłam stanik z podstawówki, przymierzyłam tak dla zgrywy. Pasował. Mam 23 lata. YAFUD
Byłam na uroczystym obiedzie z rodzina mojego chłopaka. Jego mama i siostra włożyły na siebie takie same sukienki, tylko w innych kolorach. Ja również miałam identyczną sukienkę. Jego rodzina urządziła głosowanie i zgodnie orzekła, że wyglądałam w niej najgorzej. YAFUD
Niedawno miałam urodziny, z tej okazji postanowiłam urządzić imprezę. Zaprosiłam masę znajomych, przygotowałam sale itp. O zakupie jakiegoś ciucha na tą okazję wcale nie myślałam, stwierdziłam, że coś się znajdzie w szafie. Ale wyręczyła mnie siostra, wręczając mi śliczną białą sukienkę. Zakochałam się w niej i postanowiłam założyć na imprezę. Jadąc autobusem na salę żeby przywitać gości, na przeciwko mnie usiadł pan z małym słodkim pieskiem. Piesek najwidoczniej miał chorobę lokomocyjną, bo w pewnym momencie zwymiotował na moją nowiutką śliczną sukienkę... YAFUD
Pojechałem dzisiaj do sklepu, kupić parę rzeczy, z których można by zrobić coś jadalnego. Przy wejściu przypiąłem rower do słupa i wesolutko udałem się na zakupy. Humor opuścił mnie, kiedy chciałem odpiąć rower i pojechać do domu. Żadna kombinacja nie pasowała. Może zamek się zaciął, sam nie wiem. Zacząłem szarpać za rower i majstrować przy nim, wyraźnie wściekły. Podeszła do mnie jakaś kobieta w sile wieku, oskarżając mnie z wrzaskiem o złodziejstwo. Tłumaczenia: "To mój rower! To mój rower, nie kradnę go!" nie wywołały żadnej reakcji. Dostałem torebką w twarz, jak również poniżej pasa i w brzuch, zanim sprzedawca, który jako tako mnie kojarzył, wybiegł zobaczyć co się stało i załagodził sytuację. YAFUD

