Wyślij sms z innego numeru!
Zarabiaj z wyświetleń reklam

Wracając z wyjazdu niewielkim autobusem,...

2011-07-15 14:51:01 - ID:#4154
Wracając z wyjazdu niewielkim autobusem, bardzo źle się poczułam. Mieliśmy spore opóźnienie i kierowca nie chciał się zatrzymać. Próbowałam wszystkiego, ale ostatecznie zwymiotowałam. Jechałam przez pół godziny z wymiocinami na bluzce. Jakby tego było mało inni pasażerowie chcieli mnie zabić wzrokiem. YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/8476/


Z racji tego, że wszędzie jeżdżę autem praktycznie nie korzystam z komunikacji miejskiej. Pewnego razu byłam jednak zmuszona jechać autobusem. Kupiłam bilet i przy zdumieniu i wielkiej radości reszty pasażerów próbowałam go skasować w małym urządzonku z guziczkiem do otwierania drzwi. YAFUD
Kilka tygodni temu planowałem wspólnie ze znajomymi (w sumie 8 osób) weekendowy wypad do Walii (mieszkam w Londynie). Pretekstem były 30-te urodziny mojej dziewczyny. Zarezerwowałem chatkę w górach, śliczna lokalizacja, potoczek dla naszego kolegi wędkarza, ogromne jacuzzi - słowem wspaniale zapowiadający się nocna imprezka i niedzielny relaksik. Smakołyki ugotowane, alkohol i prezenty kupione, buty do chodzenia po górach spakowane. Plan - wyjechać w sobotę rano, powrót w niedziele późnym wieczorem. Miałem jeszcze do przepracowania jedną "nockę", której nie mogłem przełożyć - na szczęście utargowałem że skończę o 3 w nocy zamiast o 7 rano w sobotę. Złapię kilka godzin snu i około 10 ruszamy w drogę. Gdy wracałem z pracy zatrzymał mnie partol policji. Nie zdziwiło mnie to - noc z piątku na sobotę, więc pewnie polują na pijanych kierowców. Trochę mnie zaskoczyło gdy zostałem poproszony o oddanie kluczyków i wyjście z auta. Następnie sprawdzenie dokumentów, pytania skąd i gdzie jadę itp. W końcu zostaję poinformowany ze było zgłoszenie o próbie włamania do sklepu kilka ulic dalej - świadek zgłosił ze biały, wysoki mężczyzna koło 30-ki w czarnej kurtce próbował się włamać do monopolowego, po czym odjechał czarnym Fordem Mondeo. Jak nic mój rysopis, moje auto, jestem kilkaset metrów od miejsca zdarzenia - sam na ich miejscu bym się aresztował. Jedyna moja nadzieja w tym, że szybko odkręca sprawę i zdążę się jeszcze zdrzemnąć. Zostałem zabrany na komisariat, auto odholowane na policyjny parking. Policyjna wizyta u mnie w pracy na niewiele się zdała - teoretycznie po opuszczeniu zakładu mogłem dokonać włamu. Należy przesłuchać osobę która zgłosiła zdarzenie, a ta zniknęła i nie odbiera telefonu. Jest już ranek, ja wściekły, moja luba płacząca, znajomi wyczekujący, a tu żadnego postępu. Policjanci naprawdę kulturalni i grzeczni - 100% profesjonalizm, ale informują mnie że nie mogą mnie zwolnić, tym bardziej że są spore zniszczenia drzwi, szyby i krat sklepu i wściekły właściciel ciągle dopytuje się czy już złapali winnego. Analizują kamery uliczne z okolicy, ale to może potrwać. A świadek dalej nieosiągalny. W końcu około 17 świadek się znalazł i kilka minut później byłem wolny. Oczywiście padłem do łóżka jak tylko przekroczyłem próg domu - tyle z weekendu. Okazało się że zgłoszenia dokonała jedna z sąsiadek, która usłyszała jakiś łomot. W nocnej rozmowie z policją podała swój DOMOWY numer telefonu, po czym zamówiła taksówkę i pojechała do rodziny/znajomych leczyć się z traumy. Oczywiście nie można było jej namierzyć dopóki nie wróciła do domu. Gdy ponownie została przesłuchana, stwierdziła że kierowca uciekł „takim małym Mondeo„. Zdziwieni policjanci zapytali co rozumie przez "małe Mondeo" wiec wyjaśniła że niewielkie autko dwudrzwiowe. Tyle tylko że Fordy Mondeo to 5-drzwiowe, 5-metrowe samochody. Kobiecina dodała również, że nie jest już pewna czy pojazd był czarny, bo było ciemnawo więc kolor mógł być inny. Zakładowy prawnik powiedział że mogę domagać się od Królowej Elki zwrotu kosztów wynajmu chatki - część opłaty musiałem uiścić w momencie rezerwacji. Niemniej jednak długo planowany wyjazd i impreza urodzinowa poszły w kanał. A w pracy jestem obecnie znany jako Matt the Robber (Mateusz Włamywacz). Ciekawa ksywka dla zastępcy kierownika ochrony. YAFUD
Dziś jak zawsze jechałam pociągiem do pracy. Wyjątkowo towarzyszył mi mój znajomy. Jedziemy, wszystko ładnie pięknie, tylko 10 minut opóźnienia, co jest niezłym wynikiem w zimie dla PKP. Nagle pociąg stanął w polu i przychodzi konduktor i mówi, że zwrotnice zamarzły. Ogólnie lipa. Czekamy tak z godzinę w tym pociągu, znowu przychodzi konduktor i mówi, że jest naprawdę źle, że to może potrwać kilka godzin. Po takiej informacji trzeba było działać. Zdecydowaliśmy się wyskoczyć z pociągu, śniegu po pas, a dodatkową przeszkoda była dość spora i stroma skarpa. Udało się, jakiś przemiły człowiek podwiózł nas do centrum miasta na inny środek transportu, czekamy na przystanku aż coś przyjedzie, patrzymy, a tu jedzie nasz pociąg, z którego się ewakuowaliśmy. YAFUD
Jakieś pół roku temu musiałam opiekować się moim bratankiem (2 latka) i psem mojego brata. Nigdy nie zajmowałam się dziećmi, poza moją małą bratanicą jakieś 3 lata temu, więc myślałam, że sobie poradzę. Niestety, złożyło się tak, że musiałam opiekować się maluchem u mojego brata w domu. Wszystko szło dobrze...do czasu. Kiedy maluch zaczął płakać, próbowałam go uspokoić Tak więc na początek sprawdziłam pieluchę. Tak, to było to. Gdy go przewijałam, maluch zaczął siusiać...oczywiście na mnie. Wszystko było dobrze, oprócz mojego mokrego ubrania. Pomyślałam sobie, że wyschnie, więc nie za bardzo się tym przejęłam. Gorzej było potem, gdy pies narobił na sofę. Mocz zwierząt nie za dobrze schodzi, tak więc musiałam użyć odplamiacza. W tym samym czasie maluch poraczkował do kuchni i zaczął wyjadać karmę psa. Jakby tego było mało, pies zaczął szczekać na malucha. Dziecko się rozpłakało. Najgorsze było to, że w tym momencie do mieszkania wszedł mój brat. Sytuacja wyglądała tak: klęczę na podłodze i uspokajam dziecko, w jednej ręce trzymając karmę i ściereczkę z odplamiaczem, obok mnie znajduje się ujadający pies, całości dopełnia moja brudna bluzka. Mina mojego brata - bezcenna. Już chyba nigdy nie da mi bratanka do pilnowania. YAFUD
Poleciałam dziś do Londynu na spotkanie z moim chłopakiem, którego nie widziałam od pół roku. Siedzące obok mnie w samolocie dziecko zwymiotowało prosto na moją bluzkę i spodnie. Nie zepsuło mi to nawet tak bardzo humoru – stwierdziłam, że przebiorę się zaraz po odebraniu bagażu. Na lotnisku okazało się, że mój bagaż nie przyleciał ze mną. YAFUD