Moja kuzynka jechała nad morze...
2011-06-10 20:14:01 - ID:#3870
Moja kuzynka jechała nad morze i w mieście gdzie mieszkam miała przesiadkę do innego pociągu. Zadzwoniła więc do mnie z pytaniem czy nie chciałbym się z nią wybrać gdzieś na obiad bo przyjedzie za 5min i ma 2 godziny wolnego czasu, a zupełnie nie zna miasta i nie wie co robić. Nie widziałem się z nią już kilka dobrych lat bo nigdy nie było okazji więc chętnie zwolniłem się na te 2 godziny i poszedłem razem z nią do mojej ulubionej restauracji. Potem odprowadziłem ją na pociąg i wróciłem do pracy. Gdy przyjechałem wieczorem do domu narzeczona zrobiła mi niesamowitą awanturę. W przedpokoju stały walizki z jej rzeczami spakowanymi do wyjazdu, a jej mamusia była już w drodze do nas. Wszyscy sąsiedzi zapewne usłyszeli jak wyzywała mnie od najgorszych oszustów, kłamców, itd... Dopiero po godzinie dała mi dojść do słowa. Okazało się, że jej przyjaciółka zobaczyła jak odprowadzam na peron jakąś dziewczynę, a potem ją obejmuję. Oczywiście przyjaciółka aby wzmocnić przekaz dodała zmyślone przez siebie fakty, np. że trzymaliśmy się za ręce, a zamiast "misia" na pożegnanie obściskiwaliśmy się i namiętnie całowaliśmy. Moja narzeczona uwierzyła mi dopiero gdy sama zadzwoniła do rzeczonej kuzynki, która opowiedziała jej o wszystkim, a przyjaciółka przyznała, że "rzeczywiście mogło to wyglądać trochę inaczej niż początkowo opisała". YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/7404/Szukałam raz koleżanki w sklepie odzieżowym. Rozpoznałam ją po jej charakterystycznej czerwonej kurtce i rzuciłam się na nią z okrzykiem radości. Po chwili doszło do mnie pełne oburzenia: "Złaź ze mnie, chora jesteś czy co?!" Okazało się, że nie tylko moja przyjaciółka ma taką "charakterystyczną" czerwoną kurtkę...YAFUD
Byłam z narzeczonym odwiedzić jego rodziców w Islamabadzie. Gdy pochodziliśmy po mieście i byliśmy już zmęczeni, postanowiliśmy wrócić do ich domu autobusem. On poszedł na przystanek sprawdzić rozkład jazdy, a ja odeszłam dosłownie na kilka kroków żeby wejść do sklep., Po chwili wyszłam i... zgubiłam się. Nie widziałam go, nie miałam pojęcia gdzie jestem, nie mogłam zadzwonić, bo nie miałam nic na koncie i nie byłam się w stanie dogadać z miejscowymi, bo mój urdu był wtedy na poziomie mniej niż podstawowym. Pierwsze pół godziny przeczekałam na niego w jednym miejscu, potem ponad godzinę błąkałam się po uliczkach miasta, a następnie zupełnie zdezorientowana i bezradna postanowiłam zapukać do pierwszego lepszego domu. Na szczęście trafiłam na bardzo miłą rodzinę, która mimo, że absolutnie nie rozumiała tego, co do nich mówiłam, dała mi jeść i pić. W międzyczasie wzięli ode mnie numer telefonu narzeczonego i podali mu adres. Gdy przyjechał, okazało się, że wylądowałam 7 km od miejsca, gdzie widzieliśmy się ostatnio oraz że zgubiłam się, bo wyszłam ze sklepu drugim wyjściem i wylądowałam na równoległej ulicy. YAFUD
Na początku wakacji pojechałam do mojego rodzinnego domu oddalonego o ok. 100 kilometrów aby odwiedzić rodzinę. Rodzice obiecali odwieźć mnie do domu po tygodniu, ale nuda sprawiła, że postanowiłam wrócić do mojego mieszkania dzień wcześniej. Droga powrotna to najpierw 40 minutowy przejazd busem, a potem ponad godzinna jazda pociągiem. Stację przed moim celem, zauważyłam, że zapomniałam kluczy. Nie całą godzinę później wracałam pociągiem, ryzykując mandatem, bo nie miałam wystarczającej ilość pieniędzy na bilet. Odebrałam klucze i jeszcze raz do pociągu. Odcinek 100 kilometrów przejechałam w 6 godzin, taszcząc mój bagaż. Byłam w domu dopiero późną nocą, a mogłam pojechać z rodzicami samochodem następnego dnia rano. YAFUD
Ostatnio wybrałam się z koleżanką do kina. Po ok.40 minutach seansu zachciało mi się siku. Wychodząc po ciemku zabłądziłam i znalazłam się na korytarzu do awaryjnej ewakuacji, z którego nie da się wrócić do sali kinowej, a otwarcie drzwi zewnętrznych uruchamia alarm w całym kinie. Przyjaciółka nie odbierała telefonu. Sterczałam w ciemnym korytarzu przez ponad godzinę. YAFUD
Mojemu najlepszemu kumplowi bardzo podoba się jedna dziewczyna. Nie może się zebrać na odwagę żeby do niej zagadać. Ona zawsze wraca z korepetycji do domu tą samą drogą. Wymyślił, że ukradnę jej torbę albo plecak, a on wybiegnie i ją uratuje. Po całodniowych namowach zgodziłem się. Zaczailiśmy na nią. Podbiegłem i szarpałem jej torbę, ale nie mogłem jej wyrwać. Kumpel wyleciał z ukrycia drąc się: "Stój złodzieju". Zacząłem uciekać, a on pobiegł za mną. Na nasze nieszczęście całe zdarzenie widział patrol policji. Tłumaczyliśmy się ponad godzinę, a mój kumpel nie ma co marzyć o tamtej dziewczynie. YAFUD

