tera każdy o cukrze...
2011-03-13 12:11:08 - ID:#3204
<daro> tera każdy o cukrze gada, cukier i cukier tamto...
<daro> jak słyszę cukier 5zl to mi się rozwala już beret
<daro> w ogóle jak słyszę samo "cukier" to mnie szał dopada zaraz bym kogoś pobił
<daro> i wyobraź sobie mama ci mówi "idź po cukier synek"
<daro> i tu już się lekko zdenerwowałeś, no ale idziesz
<daro> nie wiem gdzie jest ten cukier w tym sklepie wiec pytam ekspedientki o ptasim móżdżku "gdzie są małe słodkie kryształki pozyskane z buraków zapakowane w kilogramową torbę" bo mi już wtedy słowo "cukier" nie chciało przez gardło przejść
<daro> na to głupia ekspedientka mi mówi "chodzi panu o cukier?"
<daro> na co se pomyślałem "nie, o cebule w proszku"
<daro> powiedziała mi gdzie stoi ten pieprzony cukier tłumacząc że nie prowadzą sprzedaży hurtowej
<daro> na co pomyślałem "co mnie to obchodzi? pytałem w ogóle o sprzedaż hurtową ? weź spadaj babo"
<daro> na co ona (nie wiem czytała w moich myślach chyba i powiedziała to żeby mnie bardziej wkurzyć) "wie pan bo teraz cukru mało"
<daro> na co pomyślałem "uderzę ją zaraz i pójdę"
<daro> tak też zrobiłem, znaczy trochę inaczej, poszedłem i dałem sobie spokój, bo wszędzie te kamery
<daro> ide sobie spokojnie do kasy niosę w ręku tą torebkę i nic więcej
<daro> przede mną dwie stare baby każda po 4 kilo cukru w koszyku i paplają jaki to świat jest do dupy
<daro> tu se pomyślałem "weźcie sobie po 150kg cukru wtedy na pewno opuszczą cenę"
<daro> ja nie wiem w ogóle jak był tanio to każdy kupował kilogram, jak jest po 5zl to teraz każdy napieprza po PINCET torebek do domu, a po co tak robić ja się pytam ? żeby drożej był jeszcze?
<daro> w ogóle to po co takiej starej babie cukier? żeby dupa bardziej rosła ?
<daro> ja mam 20 lat i cukru nie używam wcale, a taka stara baba musi nażreć cukru a później jej wali ten cukier na łeb i karetka przyjeżdża, a ja płacę za to, podatki moje marnuje bo żre nie patrzy co i ile...
<daro> albo tłuste zjada i jej cholesterol na łeb wali później się taka przywala o byle co bo miażdżycę ma
<daro> ale jak zapytasz co tam jadła na śniadanie to ci powie panie smalczyk jadłam ze skwareczkami bo zajebisty, a na deser taki torcik sobie kupiłam na targowisku też zajebisty to wciągam cały...
<daro> dobra nie ważne... doszedłem do kasy
<daro> no a tam kasjerka kondoniara mnie pyta "tylko cukier?"
<daro> na co myślę "nie! jeszcze 4 gumowe baseny, wiertarko wkrętarka, 3kg blachowkrętów, 17 telewizorów lcd i pieluchomajty" wszystko oczywiście schowałem, bo nie miałem wcale koszyka
<daro> zapłaciłem... oczywiście prawie "5zł"...
<daro> wróciłem do domu dałem matce ten cukier
<daro> ale bylem już taki zły, że pomyślałem "idę zajarać"
<daro> no i ide sobie przez miasto a tam jakiś koleś do dziewczyny mówi "cukiereczku", no nie wiedziałem czy jego walnąć czy "cukiereczkowi" lampę sprzedać na pysk
<daro> powstrzymałem się bo przecież on głupek nie świadom mojej krzywdy był
<daro> wróciłem do domu chciałem ochłonąć a tu znów na wszystkich stronkach które przeglądam teksty z cukrem
<daro> i już mi ciśnienie podniosło...
<daro> a tera myślę że jeszcze brakuje żeby na youtube pojawił się "zajebisty" filmik z niepełno sprynych spryciarzy (bo niestety normalni to oni nie są...) jak odzyskać cukier z coca coli bo jest taniej...
<daro> skończyłem chyba swoje na szczęście GORZKIE a nie SŁODKIE żale
Źródło: http://www.kretyn.com/62091<daro> jak słyszę cukier 5zl to mi się rozwala już beret
<daro> w ogóle jak słyszę samo "cukier" to mnie szał dopada zaraz bym kogoś pobił
<daro> i wyobraź sobie mama ci mówi "idź po cukier synek"
<daro> i tu już się lekko zdenerwowałeś, no ale idziesz
<daro> nie wiem gdzie jest ten cukier w tym sklepie wiec pytam ekspedientki o ptasim móżdżku "gdzie są małe słodkie kryształki pozyskane z buraków zapakowane w kilogramową torbę" bo mi już wtedy słowo "cukier" nie chciało przez gardło przejść
<daro> na to głupia ekspedientka mi mówi "chodzi panu o cukier?"
<daro> na co se pomyślałem "nie, o cebule w proszku"
<daro> powiedziała mi gdzie stoi ten pieprzony cukier tłumacząc że nie prowadzą sprzedaży hurtowej
<daro> na co pomyślałem "co mnie to obchodzi? pytałem w ogóle o sprzedaż hurtową ? weź spadaj babo"
<daro> na co ona (nie wiem czytała w moich myślach chyba i powiedziała to żeby mnie bardziej wkurzyć) "wie pan bo teraz cukru mało"
<daro> na co pomyślałem "uderzę ją zaraz i pójdę"
<daro> tak też zrobiłem, znaczy trochę inaczej, poszedłem i dałem sobie spokój, bo wszędzie te kamery
<daro> ide sobie spokojnie do kasy niosę w ręku tą torebkę i nic więcej
<daro> przede mną dwie stare baby każda po 4 kilo cukru w koszyku i paplają jaki to świat jest do dupy
<daro> tu se pomyślałem "weźcie sobie po 150kg cukru wtedy na pewno opuszczą cenę"
<daro> ja nie wiem w ogóle jak był tanio to każdy kupował kilogram, jak jest po 5zl to teraz każdy napieprza po PINCET torebek do domu, a po co tak robić ja się pytam ? żeby drożej był jeszcze?
<daro> w ogóle to po co takiej starej babie cukier? żeby dupa bardziej rosła ?
<daro> ja mam 20 lat i cukru nie używam wcale, a taka stara baba musi nażreć cukru a później jej wali ten cukier na łeb i karetka przyjeżdża, a ja płacę za to, podatki moje marnuje bo żre nie patrzy co i ile...
<daro> albo tłuste zjada i jej cholesterol na łeb wali później się taka przywala o byle co bo miażdżycę ma
<daro> ale jak zapytasz co tam jadła na śniadanie to ci powie panie smalczyk jadłam ze skwareczkami bo zajebisty, a na deser taki torcik sobie kupiłam na targowisku też zajebisty to wciągam cały...
<daro> dobra nie ważne... doszedłem do kasy
<daro> no a tam kasjerka kondoniara mnie pyta "tylko cukier?"
<daro> na co myślę "nie! jeszcze 4 gumowe baseny, wiertarko wkrętarka, 3kg blachowkrętów, 17 telewizorów lcd i pieluchomajty" wszystko oczywiście schowałem, bo nie miałem wcale koszyka
<daro> zapłaciłem... oczywiście prawie "5zł"...
<daro> wróciłem do domu dałem matce ten cukier
<daro> ale bylem już taki zły, że pomyślałem "idę zajarać"
<daro> no i ide sobie przez miasto a tam jakiś koleś do dziewczyny mówi "cukiereczku", no nie wiedziałem czy jego walnąć czy "cukiereczkowi" lampę sprzedać na pysk
<daro> powstrzymałem się bo przecież on głupek nie świadom mojej krzywdy był
<daro> wróciłem do domu chciałem ochłonąć a tu znów na wszystkich stronkach które przeglądam teksty z cukrem
<daro> i już mi ciśnienie podniosło...
<daro> a tera myślę że jeszcze brakuje żeby na youtube pojawił się "zajebisty" filmik z niepełno sprynych spryciarzy (bo niestety normalni to oni nie są...) jak odzyskać cukier z coca coli bo jest taniej...
<daro> skończyłem chyba swoje na szczęście GORZKIE a nie SŁODKIE żale
<i> Studniówka. Mieliśmy w klasie takiego dresa, najczęściej szlajał się z kolegami, piwko, mecz, co trzecie słowo to kur*a, kobiety w ogóle go nie obchodziły. No ale na studniówkę musiał mieć parę więc przyszedł z jakąś niczego sobie laską. Patrzy, wszyscy koledzy tańczą z dziewczynami no to i ten pochodzi do swojej.
<dres> eee... Bo myślę... yyy... czy chciałabyś... KUR*A! Chodźże na ten parkiet, zakur*imy w dens!
<dres> eee... Bo myślę... yyy... czy chciałabyś... KUR*A! Chodźże na ten parkiet, zakur*imy w dens!
<sinus> myślałem że mojej dziewczyny już nie zaskoczę, myliłem się
<sinus> siedzę z nią w moim pokoju, ona coś tam przy komputerze robi, odpala przeglądarkę
<sinus> patrzy na zakładki (pełno ich tam mam), patrzy na mnie i chichocze, ja podchodzę a tam zakładka "anal"
<sinus> klika a tam Google Analytics
<sinus> siedzę z nią w moim pokoju, ona coś tam przy komputerze robi, odpala przeglądarkę
<sinus> patrzy na zakładki (pełno ich tam mam), patrzy na mnie i chichocze, ja podchodzę a tam zakładka "anal"
<sinus> klika a tam Google Analytics
<daro> wsiadam na mogilskim w 4, elegancko siodma wieczorem, tramwaj na szczescie niemal pusty, wbijam sie w kat
<daro> wchodza sobie żule... a konkretnie dwoch żuli i jedna żulówa... no to mysle - bedzie wesolo. jeden żul z ta żulowa zaczynaja sie sciskac, calowac, ona na nim siada... mysle - bedzie seks jak nic. poszli sobie na tyl wagonu, patrze a ona sciaga spodnie... odwrocilem wzrok...
<ja> o kurwa...
<daro> a tu nagle slysze glos tego żula "ja to jestem popierdolony ale ty to juz pojebana" a ona do niego "no co kurwa srac mi sie chcialo"... i taki gowniany smrod sie rozlegl na caly wagon... wysiadlem na kolejnym przystanku. nie dojechalem do domu tym tramwajem
<daro> wchodza sobie żule... a konkretnie dwoch żuli i jedna żulówa... no to mysle - bedzie wesolo. jeden żul z ta żulowa zaczynaja sie sciskac, calowac, ona na nim siada... mysle - bedzie seks jak nic. poszli sobie na tyl wagonu, patrze a ona sciaga spodnie... odwrocilem wzrok...
<ja> o kurwa...
<daro> a tu nagle slysze glos tego żula "ja to jestem popierdolony ale ty to juz pojebana" a ona do niego "no co kurwa srac mi sie chcialo"... i taki gowniany smrod sie rozlegl na caly wagon... wysiadlem na kolejnym przystanku. nie dojechalem do domu tym tramwajem
<rooniks> Co jak co, ale Andrzej to kurwa miażdży:)
<xtr> Co znów odjebał?
<rooniks> Naprawiam se autko, on do mnie przyszedł
<rooniks> I mówię mu że skończyło mi się WD-40, jak naprawiałem
<rooniks> Pytam się go: "Masz może WD" ?
<rooniks> On na to "Pewnie że tak, ja bym nie miał?"
<xtr> No i?
<rooniks> No i patrzę, a on wyciąga kurwa Wyborową...
<xtr> Co znów odjebał?
<rooniks> Naprawiam se autko, on do mnie przyszedł
<rooniks> I mówię mu że skończyło mi się WD-40, jak naprawiałem
<rooniks> Pytam się go: "Masz może WD" ?
<rooniks> On na to "Pewnie że tak, ja bym nie miał?"
<xtr> No i?
<rooniks> No i patrzę, a on wyciąga kurwa Wyborową...
<ja> ten Łukasz to jednak jest przymuł...
<kumpel> czemu ?
<ja> widzisz byliśmy na siłce i miałem wyciskać na rekord a on mnie asekuruje
<ja> i mówię mu że biorę więcej niż sam ważę więc musi uważać by nic się nie stało
<kumpel> i co się stało ?
<ja> sztanga spadła mi na twarz półprzytomny i opuchnięty leże pod naciskiem a on po 2 minutach "te Daniel mam to może zbierać?"
<ja> gdyby nie reakcja kumpla który jest jej właścicielem nie wiem czy by w ogóle ktoś to w końcu zemnie zebrał
<kumpel> czemu ?
<ja> widzisz byliśmy na siłce i miałem wyciskać na rekord a on mnie asekuruje
<ja> i mówię mu że biorę więcej niż sam ważę więc musi uważać by nic się nie stało
<kumpel> i co się stało ?
<ja> sztanga spadła mi na twarz półprzytomny i opuchnięty leże pod naciskiem a on po 2 minutach "te Daniel mam to może zbierać?"
<ja> gdyby nie reakcja kumpla który jest jej właścicielem nie wiem czy by w ogóle ktoś to w końcu zemnie zebrał

