Ostatnie dwa miesiące upłynęły...
2010-12-09 22:14:26 - ID:#2449
Ostatnie dwa miesiące upłynęły mi pod znakiem totalnego chaosu i pecha. Wylali mnie z pracy, rozstałam się z facetem, wyrzucili mnie z mieszkania... A że chwilowo jestem kompletnie spłukana i nie mogłam sobie pozwolić na wynajem innego pokoju, musiałam wcisnąć się do kogoś znajomego i pomieszkać tymczasowo za free (a do rachunków dorzucić się po pierwszej wypłacie) - dopóki sobie nie znajdę nowej pracy i nie odłożę kasy. Przygarnął mnie kolega - to była JEDYNA opcja ratująca przed wylądowaniem pod mostem. Od miesiąca co drugi dzień namawia mnie na małe bara-bara, nie rozumiejąc chyba słowa "nie". Wczoraj, po długich i męczących poszukiwaniach, znalazłam w końcu pracę, więc byłam szczęśliwa, że powoli zaczyna się układać i za miesiąc znów będę mogła normalnie coś wynająć. Dziś kolega oznajmił, że skoro nie chcę się z nim przespać, to mam się spakować i jeszcze dzisiaj wyprowadzić. Nie mam gdzie, więc muszę rzucić studia, nową pracę i wrócić do domu na wsi 600 km stąd. To się nazywa bezinteresowna pomoc...YAFUD
Źródło: http://yafud.pl/4394/Moja teściowa nałożyła dzisiaj na mnie areszt domowy za to, że poszłam do sklepu podczas "niebezpiecznej" ulewy. Mój mąż stanął po jej stronie i stwierdził, że jak będę się tak zachowywać to nasz związek stanie pod znakiem zapytania. YAFUD
Postanowiliśmy z żoną, że się przeprowadzimy do innego mieszkania ponieważ w mieszkamy w kamienicy i wiecznie jest zimno, wilgotno a piec węglowy pochłaniał w cholerę kasy. Wyszukaliśmy z ogłoszenia mieszkanie w bloku, dzielnica dogodna, na fajnych warunkach itp. Zdecydowaliśmy się, że tam się przeprowadzimy. Obejrzeliśmy mieszkanie, poznaliśmy właścicielkę, obgadaliśmy szczegóły i zdecydowaliśmy, że od tego dnia za dwa miesiące się wprowadzimy. Do tego czasu znaleźliśmy już lokatora na naszą kamienicę. Rozwiązaliśmy umowę najmu naszego mieszkania i wywieźliśmy meble do miejsca przejściowego, by kolejny lokator mógł się wprowadzić z własnymi meblami. W dniu podpisania umowy pojawiliśmy się na naszym nowym mieszkaniu, pukamy do drzwi a otwiera jakiś podpity facet i nam oznajmił, że ogłoszenie jest już nieaktualne. Był to mąż właścicielki, również współwłaściciel mieszkania. Nie wyraził zgody na wynajem mieszkania bo pokłócił się z żoną i chciał jej zrobić na złość. YAFUD
Przyszłam dzisiaj do roboty po imprezie, niewyspana i na kacu. Ale że mam lekką pracę, nie stanowi to dla mnie dużego problemu. Poza tym pocieszałam się tym, że dostanę wypłatę, gdyż w końcu nadszedł koniec miesiąca. Zamiast tego, musiałam prowadzić szefową na pogotowie, bo nie mogła zatamować krwotoku z nosa. Stamtąd zabrali ją do szpitala, więc w pracy się póki co nie pojawi. Także wypłaty nie dostałam, na dodatek musiałam posprzątać łazienkę, która wyglądała jakby tam kogoś zamordowano. YAFUD
Kiedy byłam mała babcia musiała mnie odebrać ze szpitala na drugim końcu Polski. Była bardzo zmęczona podróżą. Kiedy wsiadłyśmy do pociągu było strasznie tłoczno. Ludzie siedzieli nawet na korytarzu na torbach. Znalazły się wolne miejsca w przedziale z zakonnicami. Po drodze dosiadł się policjant z panem przykutym kajdankami do niego. Babcia ze zmęczenia zaczęła przysypiać. Jak to starsza babcia, niedopasowana szczęka zaczęła jej się wysuwać do przodu, przez co wyglądała jak buldog na warcie i współpasażerowie dziwnie się patrzyli. Więc zaczęłam ją budzić. Po kilku próbach dałam sobie w końcu spokój. Ale najgorsze było jak babcia przez sen kichnęła. Owa proteza z majestatycznym i głośnym "klap, klap, klap" wylądowała pod śmietnikiem na podłodze przedziału. Wybuchła salwa śmiechu policjanta i jego "towarzysza" jak i zakonnic. Zażenowana babcia nie wiedząc zbytnio co robić, wstała podniosła swoją sztuczną szczękę i niewiele myśląc wytarła ją o spódnicę, i wsadziła z powrotem do buzi... YAFUD
Kolega z biura wybierał się dziś do firmowej księgowej (biuro rachunkowe na drugim końcu miasta), nie chciało mi się brnąć w śniegu, więc zapytałam czy mnie podrzuci – też miałam sprawę do księgowej. Pojechaliśmy razem. Chcąc być miła pozwoliłam mu jako pierwszemu rozliczyć się z księgową. Jakie było moje zdziwienie gdy wyszłam a ani jego ani auta nie było. Pomyślałam, że pojechał do sklepu albo coś szybko załatwić. Czekałam na niego dłuższą chwilę. Kiedy chciałam do niego zadzwonić zorientowałam się, że zbierając się w pośpiechu nie zabrałam z biura komórki. Gdy dotarło do mnie że "kolega" zapewne nie wróci, postanowiłam pójść na tramwaj. Żaden nie przyjechał, bo ktoś zatarasował samochodem tory. Musiałam wracać do firmy pieszo. Padał śnieg. Chodniki były nie odśnieżone. Gdy wróciłam do pracy – szef wkurzony pytał gdzie byłam tak długo. Poszłam bez słowa do Kolegi - dopiero gdy stanęłam w jego drzwiach dotarło do niego, że o czymś zapomniał - o mnie!!! YAFUD

