Wyślij sms z innego numeru!
Zarabiaj z wyświetleń reklam

<Cieszy> Ty patrz jaka akcje...

2009-05-22 18:30:38 - ID:#229
<Cieszy> Ty patrz jaka akcje
<r4dzik> no?
<Cieszy> Idę ze sklepu i korek jak cholera, oczywiście "elka" z przodu, a w oddali widać przed nią radiowóz. Nagle słychać takie wielkie "pyk". Wszystko stoi, podchodzi 2 policjantów, wiesz takim krokiem jak na filmie, bujani itp. Szyby w dół w "elce" a panowie niebiescy: - "dzień dobry, nie zdążył pan zrobić prawa jazdy a my już je panu odbierzemy"
<r4dzik> :D
Źródło: http://pr0n.pl/28908


<Elka> A istnieją białe sarenki? Chcę zabić białą sarenkę!
<Drwal Onanista> Po co?
<Elka> Bo włączył mi się pierwotny instynkt. Chcę zabić białą sarenkę, ubrać sie w płaszcz z niej i ją zjeść. Tak, bo taka wygląda bardzo niewinnie.
<Elka> Albo biaółego króliczka. Zrobić z niego kołnierz i go zjeść.
<Drwal Onanista> Pierwotny instynkt... To raczej powinnaś chcieć pozbierać jagód w lesie. U ludzi pierwotnych kobiety nie polowały.
<Elka> Ale ja bym go pokazała palcem i pan myśliwy by go upolował.
<Elka> Bo pistolet jest ciężki i bolałyby mnie rączki.
<Elka> To takie pierwotne... zabić, owinąć się w skórę, zjeść i wytarzać się we krwi. Piękne.
<Elka> I chcę zrobić elektrownię na grubych ludzi. Oni mają duży potencjał energetyczny. Czyż to nie byłoby piękne?
<Elka> musiałam zdiąć firanki w sypialni
<Elka> bo renata przygarnęła do niej 40 jaskółek w nocy, bo było im zimno
<Elka> i nasrały na firanki
<Elka> 3 zdechły
<Elka> przemroziły się
<Elka> nie wiem gdzie ona ich tyle nazbierała, ale chuj z tym
<Elka> jeszcze rano kilka było w domu jak się obudziłam, te najbardziej zamulone
<Elka> ogólnie nie chciały sobie pójść z domu
<Elka> wyobraź sobie moja dezorientację, jak się budzę, a renata ma w pokoju 40 jaskółek
<Elka> i z nimi śpi
<Elka> widziałam ich wczoraj bardzo dużo. bo one mieszkają w moim braku sufitu
<Elka> nat deskami ktore mnie nie bronią przed deszczem się howają
<Elka> i jak pada deszc to tak śmiesznie fruwają
<Elka> bo im jest zimno
<Elka> wyfruwają znad braku sufitu na chwilkę i wracają
<Elka> czasami wpadają mi w okno
<Elka> a jak mam otwarte i jest bardzo zimno. to wpadaja mi do pkoju, bo czują ciepło
<Elka> raz mi jedna wpadła w huseczki po snafie
<Elka> i one są takie że łatwo je zlapać w rękę, bo prawie nie żyją niektóre z zamarzłości
<Drwal Onanista> xD
[czytaj dalej...]


<bart> stary czaj akcje co dzisiaj w szkole była
<matte0x> dajesz
<bart> no więc wiesz, lekcja chemii, godzina 14, nudy jak zawsze o tej porze, więc kolega zapodał pornosa, co ostatnio dzieje się dość często na chemii ;D
<bart> dał sobie jak zawsze do piórnika telefon i jazda
<matte0x> hehe ;]
<bart> na początku ogólne podniecenie w tej części gdzie z kumplem siedziałem
<bart> szczególnie koleś za nami
<bart> tak po 15 minutach już nikogo prawie to nie ruszało
<bart> to z kumplem stwierdziliśmy, że trzeba jakiegoś innego puścić ;]
<matte0x> no wiadomo ;D
<bart> on ma jakiś nowszy telefon co po obróceniu ekran zmienia orientację
<bart> obrócił go i chciał wyłączyć, ale w tej samej chwili zmienił się ekran i wyłączył wyciszenie ;D
<bart> na całą klasę słychać jęki, "oh yeah", "oh my god" itp. ;]
<matte0x> haha <lol2>
<bart> kumpel panika, wyjmuje telefon, piórnik wywalił na ziemię, klika byle co na telefonie, ja kaszle, chrząkam i jeszcze nie wiadomo co żeby zagłuszyć to
<bart> babka akurat coś na tablicy pisała i niezbyt słyszała, dopiero jak się szum zrobił w klasie to się obróciła i taki uśmieszek na twarzy ;)
<matte0x> hehe przejebane mieliście? ;]
<bart> no można tak powiedzieć, babka się odwraca z takim uśmieszkiem i do kumpla "ja już od dawna wiem o tym, że filmy pornograficzne oglądacie na mojej lekcji, ale tak myślę, co tam, byle by z lekcji coś wynosili, ale po waszych ocenach widzę, że z lekcji to chyba tylko te cycki pamiętacie"
<bart> myślałem, że spadnę z krzesła jak to powiedziała


<i> mój bardzo dobry kolega często ma "problemy z policją"
w zeszłym roku po imprezie odwozili go do domu. Stoją u niego przed domem (2 policjantów, on i jego mama) w pewnym momencie jeden z policjantów zauważył na bramie tabliczkę "uwaga, złe psy" i pyta kolegę.
<policjant> jakie pan ma psy ?
<kolega> aa, takie z pałami w niebieskich mundurach
<mama> do domu gówniarzu, jak Ty się odzywasz.
<i> oczywiście ta akcja jak i wiele innych tego typu zakończyła się sprawą w sądzie
- Jechałem do domu za potrzebą fizjologiczną. Zza krzaków wyszedł pewien pan w niebieskostalowym mundurze i białą czapeczką na głowie. W ręku dzierżył buławę policyjną charakterystyczną dla drogowego pionu Sz. Policji Państwowej czyli lizaczka. Myślę sobie nie wytrzymam. Zaraz popuszczę. Ale żeby to tylko był problem natury ciekłej. Zbliżała się wielkimi krokami fala uderzeniowa związana z poważniejszym wydalaniem fizjologicznym. Zatrzymałem się na poboczu i myślę: Albo ten człowiek pospieszy się i powie mi kilka słów nt. przepisów drogowych i mojego przekroczenia prędkości o blisko 60 km/h albo będzie szedł bardzo wolno i nie świadom moich katuszy każe mi przejść się do radiowozu bynajmniej nie w celu zaprezentowania najnowszego filmu "Za szybcy za wściekli". Wreszcie po jakimś czasie, gdy w moim podbrzuszu zaczęła się rewolucja październikowa szanowny Pan Władza przedstawił się i powiedział "Dzień dobry panu. Dokumenty poproszę". Po krótkiej wypowiedzi związanej z celem zatrzymania mojego pojazdu nie wytrzymałem. Wybiegłem jak głupi z samochodu. Odepchnąłem zdziwionego przedstawiciela władzy i jak głupi pognałem za nasyp ziemny (przecież nie będę mu tłumaczył, że mam parcie). Policjant był jednak cholernie szybki. Wyciągnął klamkę z kabury i zaczął się drzeć. Stać policja (jakbym nie wiedział, że to policja). Ale ja już byłem za nasypem. Zanim dobiegł do mnie ja już miałem nachy ściągnięte na dół i wydalałem materiał niezbyt przyjemny dla organizmu. Gdy dobiegł drugi policjant ja kucałem jak kretyn przy śmiejącym się do rozpuku przedstawicielem władzy nr 1. Bo nie wiedział czy ma mi założyć kajdanki czy podetrzeć mi tylną część ciała. Ostatecznie napomknąłem, że mnie ta sytuacja irytuje i chciałbym pobyć troszeczkę czasu ze swoimi okolicami krocza aby doprowadzić je do jako takiego stanu higienicznego. Policjanci widać, że jednostki myślące i współczujące odwrócili się, a ja mogłem w spokoju zająć się doprowadzaniem mojej tylnej części ciała do stanu przed wybuchem powstania bakterii nitryfikujących. Po dwóch minutach zlazłem ze skarpy nasypu wraz z policjantami. Widok mojej bladej ale za to zregenerowanej twarzy jeszcze bardziej ich rozśmieszył. Nie chcieli mnie widzieć w radiowozie a tym bardziej podawać mi ręki. Z mandatu zrezygnowali rozumiejąc mój pośpiech. Grzecznie przeprosiłem i wsiadłem do mojego ukochanego auta stojącego z otwartymi drzwiami. Pomyślałem sobie: Ale będą mieli ubaw na komisariacie jak to powiedzą kolegom. Nie jestem gorszy i opowiadam to wam. Bo lubię się śmiać z samego siebie... YAFUD