jest jakiś obiad w...
2009-05-21 17:30:31 - ID:#218
<mąż> jest jakiś obiad w domu ?
<żona> nie ma, oglądałam sobie ja robot kochanie na dvd
<mąż> a ja robol wróciłem do domu i kurwa chce obiad !
Źródło: http://www.kretyn.com/45913<żona> nie ma, oglądałam sobie ja robot kochanie na dvd
<mąż> a ja robol wróciłem do domu i kurwa chce obiad !
<+Areylena> teraz niech mi ktos opowie poczatek "ja robot" ;]
< Press> no to tak
< Press> budzi sie koles w domu
< Press> idzie do lazienki
< Press> i nie moze sie wysikac
< Press> i mysli
< Press> cholera...chyba jestem robotem....
< Press> ale nie...
<+Areylena> to przez dlugotrwala erekcje
< Press> tak wlasnie :)
< Press> i mysli
< Press> skad ta erekcja
< Press> idzie do sypialni i krzyczy : kto to zrobil : a z kuchni glos JA, ROBOT
< Press> no to tak
< Press> budzi sie koles w domu
< Press> idzie do lazienki
< Press> i nie moze sie wysikac
< Press> i mysli
< Press> cholera...chyba jestem robotem....
< Press> ale nie...
<+Areylena> to przez dlugotrwala erekcje
< Press> tak wlasnie :)
< Press> i mysli
< Press> skad ta erekcja
< Press> idzie do sypialni i krzyczy : kto to zrobil : a z kuchni glos JA, ROBOT
<antal> oglądałem jakiś czas temu na discovery program o selekcji naturalnej
<antal> wyobraź sobię, że masz taką bez kitu w chuj brzydką dziewczynę, no spasiona tłuste śmierdzące włosy, poci się ma krzywe zęby pryszcze
<antal> no nie wiem ma zeza , jakiś brzydki nos
<gizmo> dobra jest podobna do Ciebie tylko ma cycki, no i co tam było?
<antal> wyobraź sobię, że masz taką bez kitu w chuj brzydką dziewczynę, no spasiona tłuste śmierdzące włosy, poci się ma krzywe zęby pryszcze
<antal> no nie wiem ma zeza , jakiś brzydki nos
<gizmo> dobra jest podobna do Ciebie tylko ma cycki, no i co tam było?
Jakiś czas temu mąż został z synkiem a ja wyjechałam na weekend do swojej siostry. Weekend był uroczy, ale niestety zepsuł mi się samochód. Szwagier obiecał, że go naprawi i przywiezie, a ja mam wrócić autobusem. Autobus jechał dwie godziny a w połowie drogi zachciało mi się siku. Pod koniec było już naprawdę ciężko, ale byliśmy już na miejscu, mąż z synkiem czekali na mnie na przystanku, jeszcze 10 minut i byłabym w domu. Kiedy wysiadłam mój synek podbiegł do mnie, żeby się przytulić i uderzył mnie głową w podbrzusze... Tego już nie wytrzymałam. YAFUD
<sliwa> wiesz co stary ja już nigdy nie zapale tego gówna
<palken> ale dlaczego?
<sliwa> pamiętasz jak ostatnio paliliśmy u mnie w lesie ?
<palken> no
<sliwa> i jak wyparowałem o północy ?
<palken> no
<sliwa> to budzę się rano przed domem, pamiętam tylko, że czułem się jak bym na jakiejś misji był nie wiem no np w Wietnamie rozglądam się i cały z krwi jestem i myślę sobie czy ja żyje i wiesz co się stało ?
<palken> no nie mów
<sliwa> obok mnie leży piękny dorodny martwy dzik
<palken> o kurwa
<sliwa> no to teraz pomyśl jaka reakcja była u mnie w domu jak matka zobaczyła co na obiad przyniosłem ... o.O
<palken> ale dlaczego?
<sliwa> pamiętasz jak ostatnio paliliśmy u mnie w lesie ?
<palken> no
<sliwa> i jak wyparowałem o północy ?
<palken> no
<sliwa> to budzę się rano przed domem, pamiętam tylko, że czułem się jak bym na jakiejś misji był nie wiem no np w Wietnamie rozglądam się i cały z krwi jestem i myślę sobie czy ja żyje i wiesz co się stało ?
<palken> no nie mów
<sliwa> obok mnie leży piękny dorodny martwy dzik
<palken> o kurwa
<sliwa> no to teraz pomyśl jaka reakcja była u mnie w domu jak matka zobaczyła co na obiad przyniosłem ... o.O
<daro> tera każdy o cukrze gada, cukier i cukier tamto...
<daro> jak słyszę cukier 5zl to mi się rozwala już beret
<daro> w ogóle jak słyszę samo "cukier" to mnie szał dopada zaraz bym kogoś pobił
<daro> i wyobraź sobie mama ci mówi "idź po cukier synek"
<daro> i tu już się lekko zdenerwowałeś, no ale idziesz
<daro> nie wiem gdzie jest ten cukier w tym sklepie wiec pytam ekspedientki o ptasim móżdżku "gdzie są małe słodkie kryształki pozyskane z buraków zapakowane w kilogramową torbę" bo mi już wtedy słowo "cukier" nie chciało przez gardło przejść
<daro> na to głupia ekspedientka mi mówi "chodzi panu o cukier?"
<daro> na co se pomyślałem "nie, o cebule w proszku"
<daro> powiedziała mi gdzie stoi ten pieprzony cukier tłumacząc że nie prowadzą sprzedaży hurtowej
<daro> na co pomyślałem "co mnie to obchodzi? pytałem w ogóle o sprzedaż hurtową ? weź spadaj babo"
<daro> na co ona (nie wiem czytała w moich myślach chyba i powiedziała to żeby mnie bardziej wkurzyć) "wie pan bo teraz cukru mało"
<daro> na co pomyślałem "uderzę ją zaraz i pójdę"
<daro> tak też zrobiłem, znaczy trochę inaczej, poszedłem i dałem sobie spokój, bo wszędzie te kamery
<daro> ide sobie spokojnie do kasy niosę w ręku tą torebkę i nic więcej
<daro> przede mną dwie stare baby każda po 4 kilo cukru w koszyku i paplają jaki to świat jest do dupy
<daro> tu se pomyślałem "weźcie sobie po 150kg cukru wtedy na pewno opuszczą cenę"
<daro> ja nie wiem w ogóle jak był tanio to każdy kupował kilogram, jak jest po 5zl to teraz każdy napieprza po PINCET torebek do domu, a po co tak robić ja się pytam ? żeby drożej był jeszcze?
<daro> w ogóle to po co takiej starej babie cukier? żeby dupa bardziej rosła ?
<daro> ja mam 20 lat i cukru nie używam wcale, a taka stara baba musi nażreć cukru a później jej wali ten cukier na łeb i karetka przyjeżdża, a ja płacę za to, podatki moje marnuje bo żre nie patrzy co i ile...
<daro> albo tłuste zjada i jej cholesterol na łeb wali później się taka przywala o byle co bo miażdżycę ma
<daro> ale jak zapytasz co tam jadła na śniadanie to ci powie panie smalczyk jadłam ze skwareczkami bo zajebisty, a na deser taki torcik sobie kupiłam na targowisku też zajebisty to wciągam cały...
<daro> dobra nie ważne... doszedłem do kasy
<daro> no a tam kasjerka kondoniara mnie pyta "tylko cukier?"
<daro> na co myślę "nie! jeszcze 4 gumowe baseny, wiertarko wkrętarka, 3kg blachowkrętów, 17 telewizorów lcd i pieluchomajty" wszystko oczywiście schowałem, bo nie miałem wcale koszyka
<daro> zapłaciłem... oczywiście prawie "5zł"...
<daro> wróciłem do domu dałem matce ten cukier
<daro> ale bylem już taki zły, że pomyślałem "idę zajarać"
<daro> no i ide sobie przez miasto a tam jakiś koleś do dziewczyny mówi "cukiereczku", no nie wiedziałem czy jego walnąć czy "cukiereczkowi" lampę sprzedać na pysk
<daro> powstrzymałem się bo przecież on głupek nie świadom mojej krzywdy był
<daro> wróciłem do domu chciałem ochłonąć a tu znów na wszystkich stronkach które przeglądam teksty z cukrem
<daro> i już mi ciśnienie podniosło...
<daro> a tera myślę że jeszcze brakuje żeby na youtube pojawił się "zajebisty" filmik z niepełno sprynych spryciarzy (bo niestety normalni to oni nie są...) jak odzyskać cukier z coca coli bo jest taniej...
<daro> skończyłem chyba swoje na szczęście GORZKIE a nie SŁODKIE żale
<daro> jak słyszę cukier 5zl to mi się rozwala już beret
<daro> w ogóle jak słyszę samo "cukier" to mnie szał dopada zaraz bym kogoś pobił
<daro> i wyobraź sobie mama ci mówi "idź po cukier synek"
<daro> i tu już się lekko zdenerwowałeś, no ale idziesz
<daro> nie wiem gdzie jest ten cukier w tym sklepie wiec pytam ekspedientki o ptasim móżdżku "gdzie są małe słodkie kryształki pozyskane z buraków zapakowane w kilogramową torbę" bo mi już wtedy słowo "cukier" nie chciało przez gardło przejść
<daro> na to głupia ekspedientka mi mówi "chodzi panu o cukier?"
<daro> na co se pomyślałem "nie, o cebule w proszku"
<daro> powiedziała mi gdzie stoi ten pieprzony cukier tłumacząc że nie prowadzą sprzedaży hurtowej
<daro> na co pomyślałem "co mnie to obchodzi? pytałem w ogóle o sprzedaż hurtową ? weź spadaj babo"
<daro> na co ona (nie wiem czytała w moich myślach chyba i powiedziała to żeby mnie bardziej wkurzyć) "wie pan bo teraz cukru mało"
<daro> na co pomyślałem "uderzę ją zaraz i pójdę"
<daro> tak też zrobiłem, znaczy trochę inaczej, poszedłem i dałem sobie spokój, bo wszędzie te kamery
<daro> ide sobie spokojnie do kasy niosę w ręku tą torebkę i nic więcej
<daro> przede mną dwie stare baby każda po 4 kilo cukru w koszyku i paplają jaki to świat jest do dupy
<daro> tu se pomyślałem "weźcie sobie po 150kg cukru wtedy na pewno opuszczą cenę"
<daro> ja nie wiem w ogóle jak był tanio to każdy kupował kilogram, jak jest po 5zl to teraz każdy napieprza po PINCET torebek do domu, a po co tak robić ja się pytam ? żeby drożej był jeszcze?
<daro> w ogóle to po co takiej starej babie cukier? żeby dupa bardziej rosła ?
<daro> ja mam 20 lat i cukru nie używam wcale, a taka stara baba musi nażreć cukru a później jej wali ten cukier na łeb i karetka przyjeżdża, a ja płacę za to, podatki moje marnuje bo żre nie patrzy co i ile...
<daro> albo tłuste zjada i jej cholesterol na łeb wali później się taka przywala o byle co bo miażdżycę ma
<daro> ale jak zapytasz co tam jadła na śniadanie to ci powie panie smalczyk jadłam ze skwareczkami bo zajebisty, a na deser taki torcik sobie kupiłam na targowisku też zajebisty to wciągam cały...
<daro> dobra nie ważne... doszedłem do kasy
<daro> no a tam kasjerka kondoniara mnie pyta "tylko cukier?"
<daro> na co myślę "nie! jeszcze 4 gumowe baseny, wiertarko wkrętarka, 3kg blachowkrętów, 17 telewizorów lcd i pieluchomajty" wszystko oczywiście schowałem, bo nie miałem wcale koszyka
<daro> zapłaciłem... oczywiście prawie "5zł"...
<daro> wróciłem do domu dałem matce ten cukier
<daro> ale bylem już taki zły, że pomyślałem "idę zajarać"
<daro> no i ide sobie przez miasto a tam jakiś koleś do dziewczyny mówi "cukiereczku", no nie wiedziałem czy jego walnąć czy "cukiereczkowi" lampę sprzedać na pysk
<daro> powstrzymałem się bo przecież on głupek nie świadom mojej krzywdy był
<daro> wróciłem do domu chciałem ochłonąć a tu znów na wszystkich stronkach które przeglądam teksty z cukrem
<daro> i już mi ciśnienie podniosło...
<daro> a tera myślę że jeszcze brakuje żeby na youtube pojawił się "zajebisty" filmik z niepełno sprynych spryciarzy (bo niestety normalni to oni nie są...) jak odzyskać cukier z coca coli bo jest taniej...
<daro> skończyłem chyba swoje na szczęście GORZKIE a nie SŁODKIE żale

