<Annonymus> ależ był motyw...
2009-11-13 21:15:11 - ID:#1094
<Annonymus> ależ był motyw na dzisiejszym sprawdzianie;)
<Madzia> chora jestem – co się działo?
<Annonymus> sprawdzian był z chemii z Kasią i jak zawsze Krysia z Markiem siedząc obok siebie pisali tą samą grupę
<Madzia> No wiadomo;)
<Annonymus> po skończeniu Kasia zebrała te sprawdziany i przeszliśmy do omawiania. Pech chciał, że dyżurnym była Krysia i przy omawianiu zadań ścierała tablicę. Jak Kasia skończyła omawiać jakieś zadanie na tablicy to Krysia /stojąc przy tej tablicy i czekając na starcie/ do Marka z textem: Marek my mamy to zadanie źle! Kasia tak patrzy na nich i mówi: Ej! Ale Wy byliście w innych grupach! Cała klasa od razu polewka;]
<Madzia> połapała się?;)
<Annonymus> no jasne! Od razu to sprawdziła i Krysia z miejsca dostała pałkę za to, że pisała inną grupę;) powiedziała, że teraz będzie liczyć ile osób jest w każdej z grup;/
Źródło: http://pr0n.pl/29929<Madzia> chora jestem – co się działo?
<Annonymus> sprawdzian był z chemii z Kasią i jak zawsze Krysia z Markiem siedząc obok siebie pisali tą samą grupę
<Madzia> No wiadomo;)
<Annonymus> po skończeniu Kasia zebrała te sprawdziany i przeszliśmy do omawiania. Pech chciał, że dyżurnym była Krysia i przy omawianiu zadań ścierała tablicę. Jak Kasia skończyła omawiać jakieś zadanie na tablicy to Krysia /stojąc przy tej tablicy i czekając na starcie/ do Marka z textem: Marek my mamy to zadanie źle! Kasia tak patrzy na nich i mówi: Ej! Ale Wy byliście w innych grupach! Cała klasa od razu polewka;]
<Madzia> połapała się?;)
<Annonymus> no jasne! Od razu to sprawdziła i Krysia z miejsca dostała pałkę za to, że pisała inną grupę;) powiedziała, że teraz będzie liczyć ile osób jest w każdej z grup;/
<Madzia> Mareczek pytał kogoś na polskim?
<Annonymus> ta, jak zawsze wyskoczył z tym liczeniem dni i miesięcy i numerami w dzienniku. Dzisiaj jest 27 luty, więc pyta Dorotki – którego dzisiaj mamy?
<Annonymus> Dorota mu na to, że 27, ale omawiała charakterystykę i jej odpuścił
<Annonymus> więc do Bartka – Bartek ile jest 27+2?
<Annonymus> Bartek mu na to, że 29
<Annonymus> Mareczek – No to co Bartek do odpowiedzi?
<Annonymus> a Bartek mu na to – jak by nie było Panie profesorze ja mam w dzienniku numer 30;) wszyscy oczywiście polewka – nawet Mareczek się śmiał
<Madzia> hehe to go musiało zamurować;)
<Annonymus> nom;) nikogo już nie zapytał
<Annonymus> ta, jak zawsze wyskoczył z tym liczeniem dni i miesięcy i numerami w dzienniku. Dzisiaj jest 27 luty, więc pyta Dorotki – którego dzisiaj mamy?
<Annonymus> Dorota mu na to, że 27, ale omawiała charakterystykę i jej odpuścił
<Annonymus> więc do Bartka – Bartek ile jest 27+2?
<Annonymus> Bartek mu na to, że 29
<Annonymus> Mareczek – No to co Bartek do odpowiedzi?
<Annonymus> a Bartek mu na to – jak by nie było Panie profesorze ja mam w dzienniku numer 30;) wszyscy oczywiście polewka – nawet Mareczek się śmiał
<Madzia> hehe to go musiało zamurować;)
<Annonymus> nom;) nikogo już nie zapytał
<Annonymus> najlepsze usprawiedliwienie jakie czytałem w życiu – pod koniec ostatniego roku Monika Ś. była zagrożona u mnie i nie przyszła na sprawdzian.
<Annonymus> Potem dostałem usprawiedliwienie od jej mamy o treści: … powodem absencji jest lęk przed pogorszeniem oceny końcowej. Myślałem, że się tam wyłożę jak to przeczytałem;) że też jej mama coś takiego napisała;)
<Annonymus> Potem dostałem usprawiedliwienie od jej mamy o treści: … powodem absencji jest lęk przed pogorszeniem oceny końcowej. Myślałem, że się tam wyłożę jak to przeczytałem;) że też jej mama coś takiego napisała;)
<Annonymus> ale jazda ostatnio była
<Bolek> co się stało?
<Annonymus> Michał poszedł na wagary i w centrum miasta nadział się na swoją matkę
<Bolek> hehe ale miał pecha;)
<Annonymus> no;) matka go odwiozła pod samą szkołę żeby poszedł na resztę lekcji, a on znowu spierdolił.
<Bolek> heh cały Michał
<Annonymus> ta, ale to jeszcze nie wszystko! Jego matka jak pozałatwiała jakieś sprawy na mieście to przyjechała do szkoły pogadać z naszym wychowawcą
<Bolek> ty, czekaj – ale pisałeś, że on znowu zwiał?!
<Annonymus> właśnie! Jakby się kapnęli, że jego znowu nie ma to neta by mu matka odcięła chyba na miesiąc;]
<Bolek> co się stało?
<Annonymus> Michał poszedł na wagary i w centrum miasta nadział się na swoją matkę
<Bolek> hehe ale miał pecha;)
<Annonymus> no;) matka go odwiozła pod samą szkołę żeby poszedł na resztę lekcji, a on znowu spierdolił.
<Bolek> heh cały Michał
<Annonymus> ta, ale to jeszcze nie wszystko! Jego matka jak pozałatwiała jakieś sprawy na mieście to przyjechała do szkoły pogadać z naszym wychowawcą
<Bolek> ty, czekaj – ale pisałeś, że on znowu zwiał?!
<Annonymus> właśnie! Jakby się kapnęli, że jego znowu nie ma to neta by mu matka odcięła chyba na miesiąc;]
<Alex>no to było w czwartej klasie podstawówki...
<Alex>pewnego pięknego dnia pisaliśmy sprawdzian z historii...
<Alex>wiedziałam, że koleżanka ode mnie zżyna, ale to co zrobiła...
<Paweł> ? :P
<Alex>w każdym bądź razie, przyszedł dzień oddawania tych koszmarków
<Alex>; ]
<Alex>nagle babka wyczytuje moje nazwisko, to idę po kartkę i wiesz...
<Alex>patrzę na nią
<Alex>patrzę.
<Alex>moje imię,
<Alex>moje nazwisko
<Alex>ale pismo już nie moje <hahaha>
<Alex>pewnego pięknego dnia pisaliśmy sprawdzian z historii...
<Alex>wiedziałam, że koleżanka ode mnie zżyna, ale to co zrobiła...
<Paweł> ? :P
<Alex>w każdym bądź razie, przyszedł dzień oddawania tych koszmarków
<Alex>; ]
<Alex>nagle babka wyczytuje moje nazwisko, to idę po kartkę i wiesz...
<Alex>patrzę na nią
<Alex>patrzę.
<Alex>moje imię,
<Alex>moje nazwisko
<Alex>ale pismo już nie moje <hahaha>

